Fundacja Galilea powstała, by dawać realne wsparcie dzieciom dotkniętym chorobą oraz ich rodzinom. Wierzymy, że każda chwila ma znaczenie, dlatego codziennie budujemy miejsce, gdzie liczy się tu i teraz – pełne zrozumienia, otwartości i akceptacji.
Naszym celem jest stworzenie hospicjum domowego oraz stacjonarnego, w którym zarówno mali pacjenci, jak i ich bliscy, otrzymają kompleksową opiekę: medyczną, duchową oraz psychologiczną. Wiemy, jak ważne jest poczucie bezpieczeństwa i wsparcia w najtrudniejszych momentach życia.
Fundacja Galilea to dom otwarty na każdego, bez względu na pochodzenie, przekonania czy historię. Każde dziecko i każda rodzina są dla nas ważne, a każda, nawet najmniejsza pomoc, przybliża nas do wspólnego celu — niesienia ulgi, ciepła i nadziei.
Razem możemy więcej. Dołącz do naszej misji i pomóż nam budować to wyjątkowe miejsce!

„Zbuduj Mi dom, dom, w którym będzie Moje Serce.”
Te słowa usłyszałam sześć lat temu podczas modlitwy. Nie wiedziałam jeszcze, co to dokładnie znaczą, ale jedno było pewne – to zaproszenie. Do czegoś większego niż ja sama.
Ze wsparciem bliskich zaczęliśmy krok po kroku iść za tym pragnieniem. Zaczęło się rodzić to, co dziś nosi nazwę: Fundacja Galilea.
Naszym największym pragnieniem jest stworzenie Domu Hospicyjnego Gedeona – miejsca, gdzie dzieci będą otoczone miłością i troską, a ich bliscy znajdą chwilę oddechu i pokoju.
Wierzymy głęboko, że każde życie jest ważne – niezależnie od tego, jak długo trwa. I że nikt nie powinien cierpieć w samotności. Dom, który budujemy, ma być pełen obecności, czułości i wsparcia – takiego, które nie gaśnie nawet w najtrudniejszych chwilach.
Gedeon uczy nas, że nie trzeba być silnym, żeby zrobić coś wielkiego. Wystarczy pójść z tą siłą, którą mamy. Choćby była krucha. My też idziemy – z sercem.
Fundacja Galilea to nie tylko projekt – to wspólna droga. To przestrzeń, gdzie chcemy być razem – w chorobie, w lęku, ale też w nadziei.
Chcemy być blisko. Być dla. Budować dom z miłości.
Galilea przypomina nam, że najważniejsze rzeczy rodzą się w prostocie – w spojrzeniu, dotyku, obecności.
Naszą siłą są ludzie – darczyńcy, personel, rodziny, wolontariusze – wszyscy, którzy tworzą wspólnotę nadziei.
W Galilei wszystko zaczynało się od serca.
I tym chcemy się kierować.

Kiedy Ania dzieliła się tym, co usłyszała na modlitwie – „Zbuduj Mi dom, dom, w którym będzie Moje Serce” – wiedziałem, że nie jest to tylko jej droga. To także moje powołanie – by być obok, wspierać, pomagać i trzymać ten projekt w dłoniach, które zrobią wszystko, co trzeba, by mógł powstać.
Mam doświadczenie w działaniu, organizowaniu, szukaniu optymalnych rozwiązań. Dbam o to, by to, co rodzi się z serca, mogło też stanąć na mocnych fundamentach.
Każdego dnia uczę się pokory wobec tej misji – i ufam, że to, co robimy, ma sens. Hospicjum Gedeona to dla mnie coś więcej niż inwestycja. To dom, który budujemy razem – jako mąż, ojciec, człowiek wiary.
Wierzę, że najmniejsze światło może rozjaśnić największy mrok, jeśli tylko płynie z miłości. I wierzę, że moje zadanie to pomóc temu światłu zaistnieć – w kablu, rurze, harmonogramie i decyzji. Cicho, ale pewnie. Z oddaniem.

Dorota to kobieta modlitwy, empatii i wielkiego serca. Mama, babcia, nauczycielka najmłodszych dzieci – od lat towarzyszy im w codzienności, ale też w trudnych chwilach.
Była jedną z pierwszych osób, które odpowiedziały na poruszenie serca, gdy rodziła się Fundacja Galilea. Wspierała jej powstanie z cichą siłą i ogromnym zaangażowaniem – sercem gotowym służyć.
Jej codzienność to troska o dzieci, zarówno w pracy, jak i w rodzinie. Ale również obecność w modlitwie – zanurzona w niej, niesie duchowe wsparcie i pokój tam, gdzie go brakuje.
Jako sekretarz fundacji i członkini wspólnoty, Dorota nieustannie przypomina, że miłość i współczucie mają ogromną moc, gdy stają się czynem. I właśnie takim cichym światłem jest w Galilei.

Członkini zespołu Fundacji Galilea.
Na co dzień jestem mamą trzech cudownych chłopców, żoną i kobietą, która – jak wiele z nas – próbuje łączyć tysiące spraw dnia codziennego z czułym sercem. Biegnę między szkołą, kuchnią, spotkaniami i pracą w firmie, czasem w zmęczeniu, czasem w chaosie – ale zawsze z miłością.
Razem z mężem prowadzimy firmę, którą budowaliśmy od zera. Było wiele wyzwań, wyrzeczeń, nieprzespanych nocy… ale też ogrom wdzięczności za każdy krok naprzód. To doświadczenie nauczyło mnie, że zaufanie, wytrwałość i wspólna droga naprawdę mogą przenosić góry – jeśli idzie się razem.
Fundacja Galilea to nie tylko dzieło grupy ludzi – to przestrzeń, która dotyka mojego serca. To zaproszenie do współczucia, do czułości, do bycia częścią czegoś, co przekracza nasze możliwości, a zarazem wypływa z najprostszej miłości.
W Galilei odkrywam, że miłość nie potrzebuje wielkich scen. Wystarczy obecność. Wystarczy serce.
To tu, w tej misji, odnalazłam swoje miejsce – jako , mama, kobieta, która wierzy, że bliskość zmienia wszystko.
Kasia Głowicka
Z sercem w Galilei
Mama. Żona. Kobieta w drodze – z miłością.

Jestem mamą Amandy – dziewczynki o niezwykłej sile i jasnym spojrzeniu, która przez prawie pięć lat czterokrotnie stawała do walki z nowotworem. Odeszła w moich ramionach, w domu, otoczona miłością. Ta strata stała się raną, która już zawsze będzie we mnie. Ale też źródłem światła.
Współtworzenie Fundacji Galilea to odpowiedź mojego serca na ból, którego nie da się zapomnieć – ale który może stać się siłą dla innych. Wiem, co znaczy czuwać przy łóżku dziecka. Wiem, co znaczy lęk, nadzieja, zmęczenie i chwile cichej modlitwy. Wiem też, jak ogromnie potrzebne jest miejsce, w którym można nie być samemu.
W Galilei chcę być głosem rodziców – tych, którzy walczą, którzy żegnają, którzy próbują dalej żyć. Chcę, by Dom Gedeona był przestrzenią, gdzie miłość będzie silniejsza niż lęk, a bliskość będzie obecna do samego końca.
Bo nikt nie powinien przechodzić przez to w samotności.
Nie wtedy.
Kasia Bońska
Przewodnicząca Rady Fundacji Galilea
Mama Amandy. Kobieta, która niesie siłę dalej.

Mózg operacyjny i filar strategicznego myślenia
Agata jest osobą, której trudno przecenić rolę w działalności naszej fundacji. Zorganizowana, analityczna i zawsze trzeźwo oceniająca rzeczywistość – jest tym, kto patrzy na działania Galilei z szerokiej perspektywy, dbając, by każdy krok prowadził nas bliżej celu: budowy domu hospicyjnego opartego na trosce, godności i obecności.
Dzięki swojemu wyjątkowemu zmysłowi organizacyjnemu koordynuje kluczowe procesy, wspiera podejmowanie decyzji strategicznych i dba o to, by działania fundacji były spójne, przejrzyste i skuteczne. W zespole pełni rolę osoby, która łączy konkret z wizją, emocje z rozsądkiem.
To właśnie ona dba o to, by serce fundacji miało swoje logiczne zaplecze.

Odpowiedzialna, łagodna i głęboko zaangażowana. Jej ciepło i wierność wartościom sprawiają, że ludzie czują się przy niej bezpiecznie. Zorganizowana i oddana, wnosi do Fundacji Galilea nie tylko porządek i strukturę, ale przede wszystkim serce gotowe do pomocy – pewne wsparcie w naszej misji budowy domu hospicyjnego.

W Galilei jestem sercem, które czuwa – z miłością, troską i pełnym oddaniem. Moim pragnieniem jest, by każde dziecko i każda rodzina, która trafia pod nasze skrzydła, poczuła się otoczona dobrem i bezpieczeństwem. Moją wizją jest patrzeć strategicznie – upewniać się, że zasoby fundacji są wykorzystywane mądrze i z sercem, a nasz najważniejszy cel – niesienie ulgi i wsparcia dzieciom oraz ich rodzicom – zawsze pozostaje na pierwszym planie. Wiem, że najdrobniejsze decyzje mogą mieć ogromne znaczenie dla tych, którzy przeżywają trudny czas. Dlatego chcę być nie tylko wsparciem – chcę być czułym towarzyszem w najdelikatniejszych chwilach życia.
Pomagam – wszędzie tam, gdzie mogę być potrzebna. Robię to z serca, bezinteresownie, bo wierzę, że miłość najlepiej wyraża się przez obecność i działanie.
Często mówią o mnie „człowiek orkiestra” – ale ja po prostu wierzę, że każdy z nas ma coś, co może podarować innym. Dla mnie to gotowość, by być blisko, słuchać, wspierać – i nieść światło, gdy komuś gaśnie nadzieja.
Wierzę, że w Domu Gedeona, który tworzymy, każde dziecko będzie mogło usłyszeć to, co najważniejsze:
„Bo jesteś ważny”.
Dla nas. Dla Boga. Dla świata.
Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy Królestwo Boże.
(Mk 10,14)To zdanie Jezusa wypowiedziane w Galilei jest dla nas fundamentem.
Dzieci – także te chore, słabe, milczące – są blisko serca Boga. Nie dlatego, że są „produktywne” czy „silne”, ale dlatego, że ufają, przyjmują i kochają bez warunków.
Fundacja Galilea nosi w swojej nazwie miejsce, w którym Jezus rozpoczął swoją misję. To właśnie w Galilei nauczał, uzdrawiał, podnosił z ziemi tych, których inni omijali.
W tym duchu chcemy budować Dom Hospicyjny Gedeon – miejsce, gdzie każde dziecko będzie mogło przyjść do Jezusa nie przez słowa, ale przez obecność, troskę i miłość, jaką otaczają je ludzie.
Gedeon, choć czuł się najmniejszy, został wybrany, by ocalić. Dzieci chore uczą nas, że nawet w milczeniu można być przewodnikiem. A my – choć nie zawsze silni – chcemy być tymi, którzy nie przeszkadzają, lecz niosą.
To zdanie Jezusa wypowiedziane w Galilei jest dla nas fundamentem.
Dzieci – także te chore, słabe, milczące – są blisko serca Boga. Nie dlatego, że są „produktywne” czy „silne”, ale dlatego, że ufają, przyjmują i kochają bez warunków.
Fundacja Galilea nosi w swojej nazwie miejsce, w którym Jezus rozpoczął swoją misję. To właśnie w Galilei nauczał, uzdrawiał, podnosił z ziemi tych, których inni omijali.
W tym duchu chcemy budować Dom Hospicyjny Gedeon – miejsce, gdzie każde dziecko będzie mogło przyjść do Jezusa nie przez słowa, ale przez obecność, troskę i miłość, jaką otaczają je ludzie.
Gedeon, choć czuł się najmniejszy, został wybrany, by ocalić. Dzieci chore uczą nas, że nawet w milczeniu można być przewodnikiem. A my – choć nie zawsze silni – chcemy być tymi, którzy nie przeszkadzają, lecz niosą.
Bo był dokładnie taki, jak my często się czujemy – niewystarczający, zalękniony, mały.
Gdy Bóg go powołał, powiedział tylko:
„Idź z tą siłą, którą masz. Ja jestem z tobą.” (Sdz 6,14)
Nie dostał nowej mocy. Dostał obietnicę obecności Boga.
I właśnie ta obietnica dała mu odwagę, by nie uciec od misji, która go przerastała.
Podobnie dzieje się w hospicjum.
Rodzice, lekarze, opiekunowie – wszyscy wchodzą w przestrzeń, gdzie siły szybko się kończą.
A jednak – dzień po dniu – idą z tą siłą, którą mają. Bo wiedzą, że obok nich jest Ktoś większy.
Dzieci – nawet te słabe, milczące – są światłem i obecnością Boga.
W sercu Domu Hospicyjnego Gedeon bije zatem duch Galilei i siła Gedeona.
Tu dzieci mogą przyjść do Jezusa – w ramionach rodziców, w czułości pielęgniarki, w spojrzeniu wolontariusza.
I nikt im nie przeszkadza. Nikt nie spycha ich na margines.
To nasz cel.
Nasza wiara.
Nasza odpowiedź na Ewangelię.
Bo każde dziecko ma prawo przyjść do Niego.
I każde zasługuje na to, by usłyszeć: „Jesteś ważne.”